Odpowiedź :
Po długiej żegludze po Morzu Sycylijskim dobiliśmy do ziemi zamieszkiwanej przez cyklopów. Wraz z towarzyszami ruszyłem w głąb lądu. Wziąłem ze sobą również bukłak wybornego wina i trochę zapasów. Dotarliśmy do wielkiej pieczary. Była pusta, więc postanowiłem, że poczekamy w środku na właściciela.
Cyklop wrócił dopiero pod wieczór. Był ogromy i przerażająvy, a na jego czole było tylko jedno oko. Zapędził trzodę do pieczary i rozpalił ognosko. Dopiero w tedy ujarz mnie wraz z towarzyszami. Powiedziałem, że nazywam się nikt, jednak potwór nie słuchał. Obiecał mi tylko, że zje nas wszystkich w ciągu tej doby. Powiedziałem, że doceniam ten gest i poczęstowałem olbrzyma winem. Smakowało mu i poprosił o więcej, nalałem mu. Pił do czasu, kiedy z hukiem runął na ziemię. Do rozpalonego ogniska włożyłem kół z drewna po czym wydłubałem nim jedyne oko cyklopowi. Oślepiony olbrzym zaczął przerażająco krzyczeć. Nie mógł nas złabać więc siadł przy wyjściu z jaskini i czekał. Nie czekając długo wraz z toiwarzyszami przyczepiliśmy się do brzuchów baranów i w ten sposób wyszliśmy z jaskini.
Kiedy cyklop zorientował się, że nikogo nie ma w pieczarze szybko z niej wybiegł. Zawołał innych cylkopów do pomocy w schwytaniu mnie, jednak nie udało im się to ponieważ wcześniej powiedziałem olbrzymowi, że nazywam się Nikt. Przybyłe olbrzymy uzały, że zwariował i rozeszły się do domów. W tym czasie zdążyłem wsiąść na pokład, a odpływając rzekłem do cyklopa:
-"Sluchaj cyklopie, jeżeli ktokolwiek zapyta, kto cię oślepił powiedz: ten co zburzył Troję, syn Laertesa"
Powiedziałem to jednak w złej chwili, ponieważ cyklop zaczął modlić się do swego ojca. I poprosił go, aby za czyn, jakiego dokonałem nie wrócił do domu, ale jeżeli mi to dane to, abym późno przybył do sojego domu.
Mam nadzieję, że się przyda.
Cyklop wrócił dopiero pod wieczór. Był ogromy i przerażająvy, a na jego czole było tylko jedno oko. Zapędził trzodę do pieczary i rozpalił ognosko. Dopiero w tedy ujarz mnie wraz z towarzyszami. Powiedziałem, że nazywam się nikt, jednak potwór nie słuchał. Obiecał mi tylko, że zje nas wszystkich w ciągu tej doby. Powiedziałem, że doceniam ten gest i poczęstowałem olbrzyma winem. Smakowało mu i poprosił o więcej, nalałem mu. Pił do czasu, kiedy z hukiem runął na ziemię. Do rozpalonego ogniska włożyłem kół z drewna po czym wydłubałem nim jedyne oko cyklopowi. Oślepiony olbrzym zaczął przerażająco krzyczeć. Nie mógł nas złabać więc siadł przy wyjściu z jaskini i czekał. Nie czekając długo wraz z toiwarzyszami przyczepiliśmy się do brzuchów baranów i w ten sposób wyszliśmy z jaskini.
Kiedy cyklop zorientował się, że nikogo nie ma w pieczarze szybko z niej wybiegł. Zawołał innych cylkopów do pomocy w schwytaniu mnie, jednak nie udało im się to ponieważ wcześniej powiedziałem olbrzymowi, że nazywam się Nikt. Przybyłe olbrzymy uzały, że zwariował i rozeszły się do domów. W tym czasie zdążyłem wsiąść na pokład, a odpływając rzekłem do cyklopa:
-"Sluchaj cyklopie, jeżeli ktokolwiek zapyta, kto cię oślepił powiedz: ten co zburzył Troję, syn Laertesa"
Powiedziałem to jednak w złej chwili, ponieważ cyklop zaczął modlić się do swego ojca. I poprosił go, aby za czyn, jakiego dokonałem nie wrócił do domu, ale jeżeli mi to dane to, abym późno przybył do sojego domu.
Mam nadzieję, że się przyda.