Po skończeniu wojny Trojańskiej wyruszyłem do mojego rodzimego miasta. Rozpierała mnie radość na myśl o powrocie do domu. Pogoda była wspaniała. Przez siedemnaście dni nie padał deszcz, wiał lekki wiaterek, aż miło było patrzeć na morze. Cały czas, gdy wspominałem sobie o mojej Penelopie czułem w sobie narastające szczęście. To już tak blisko...
Ale po jakimś czasie, zamiast Itaki ujrzałem wyspę dotąd mi nie znaną. Była to wyspa Lotofagów. Tubylcy spożywali kwiaty lotosu. Niestety kilku z moich ludzi też skosztowało tego kwiatu. Gdy nie chcieli wrócić na statek poczułem gniew. Mieli być mi posłuszni! Zastanawiałem się, jak jedna roślina może zmienić człowieka o sto osiemdziesiąt stopni. Zawiedziony zachowaniem moich towarzyszy zostawiłem ich na złudnej wyspie, a sam wypłynąłem na otwarte morze.